Ciasto bez pieczenia.

Na polityce się raczej  nie znam i nie mam potrzeby poznania „zawiłości”tej dziedziny  „wiedzy”, dlatego nie dociekam powodów dla których wielu „nie lubi” Unii Europejskiej. Ja po prostu korzystam z możliwości, jakie mi dają otwarte granice, oraz przywilej wyboru miejsca zamieszkania poza naszym krajem i cieszę się nimi. Przez ostatnich kilka lat pracowałam i mieszkałam w Niemczech, po czym z powodów rodzinnych i tęsknoty za domem wróciłam  do Polski, ale jeszcze w  każdym miesiącu przez tydzień „pomieszkuję” sobie w Niemczech, żyję trochę po niemiecku  i pracuję  tutaj dla życzliwych mi  i ceniących moją pracę naszych zachodnich sąsiadów. 

Wczoraj zostałam obdarowana wiaderkiem śliwek z ogrodu pewnej starszej pani. Do samolotu jutro ich nie zabiorę, więc żywię się nimi „na okrągło” i zrobiłam też ciasto bez pieczenia, proste i szybciutkie w przygotowaniu.

Spód, to roztopiona gorzka czekolada z amarantusem popping  i wiórkami kokosowymi.

Do garnka wlałam trochę – ok.  80 – 100 ml śmietany sojowej (lub mleka) i w tym roztopiłam w niewielkiej temperaturze ok  1 – 1 i pół gorzkiej czekolady.  Do tego wsypałam amarantus (ok. 10 dag) i  wiórki kokosowe  ( ok. 5 dag).  Wymieszaną masą wyłożyłam wysmarowaną tłuszczem i wysypaną wiórkami kokosowymi tortownicę. Jeśli składników mamy mniej, to spód jest cieńszy i na odwrót.

Dwie warstwy o różnych kolorach, to nic innego, jak dwa musy owocowe z żelatyną agar agar. Pierwszy mus zrobiłam z podarowanych śliwek.

Kilogram z nich wypestkowałam, zagotowałam w garnku ( można dać na początek odrobinę wody na dno garnka, by owoce się nie przypaliły), dodałam trochę cukru trzcinowego,  cynamonu do smaku i zmiksowałam blenderem na mus. Osobno w małym garnuszku ugotowałam( ok 1 – 2 min) 2 – 3 łyżeczki żelatyny wymieszanej wcześniej w pół szklanki wody  i dodałam ją do  zmiksowanych śliwek. Przestudzony mus wylałam na przygotowany spód z amarantusa i czekolady…. .Użyłam kilograma śliwek, bo miałam ich dużo, mus z połowy kg. śliwek i jednej łyżeczki żelatyny też będzie ok. może nawet lepiej.

Drugi mus zrobiłam z mango ( można z gruszek…..). Zagotowałam obrane i pokrojone mango w „wodnej” części mleka kokosowego z puszki (  białą gęstą część ubiłam później na wierzch ciasta), dolałam dla zabielenia śmietany sojowej, wanilii, cukru i zmiksowałam. Na koniec podobnie, jak w przypadku śliwek wymieszałam z ugotowaną żelatyną agar agar i lekko przestudzoną masę wylałam na gęstniejący ( lecz nie – całkiem gęsty, bo w takim wypadku  masy mają tendencję do rozdzielania się) mus śliwkowy.

Takie ciasto można zrobić tylko z jednym musem, albo już gotowymi musami i dodać tylko agar agar, którego dajemy odpowiednio mniej, gdy musu jest nie tak dużo.

Po wystudzeniu ubijam mikserem gęstą część mleka kokosowego z odrobiną cytryny, wanilią i cukrem pudrem, po czym rozsmarowuję ją na wierzchu ciasta, posypując potartą czekoladą. Tym razem trochę mało było tej gęstej części mleka kokosowego w puszce, którą otworzyłam. Można  użyć dwóch puszek mleka kokosowego, jeśli ktoś lubi więcej bitej śmietany. Całość wkładamy do lodówki na ok. 2 godz dla zgęstnienia śmietany na wierzchu.

Ciasto, jeśli dotrwa,  jeszcze lepiej smakuje następnego dnia.

 

 

 

Dodaj komentarz